Kierownik Zmiany cz. 2 , czyli jak zostałem dziwką
Minęły dwa tygodnie, odkąd obciągnąłem Karolowi. Od tamtej pory go unikałem, starając się dostosować zmiany, tak aby go nie było. Zdawałem sobie sprawę, że nie mogę tak wiecznie. Rozważałem zmianę pracy, ale dobra stawka i elastyczny grafik sprawiały, że nie mogłem się na to zdobyć. Być może to był błąd.
W mojej głowie kłębiły się sprzeczne myśli. Nienawidzę siebie za to, że nie tylko mu uległem. Brzydziłem się samym sobą, czułem się jak ostatnia szmata. Jak najtańsza dziwka z burdelu. Z drugiej strony, ssanie jego kutasa było tak niesamowite. Pamiętam każdy centymetr – główkę, żyły, obwód i smak. Kilka razy waliłem konia na samo wspomnienie. Było to dla mnie nowe doświadczenie. I sam przed sobą nie chciałem się przyznać, jak bardzo to polubiłem.
Ta eksplozja spermy w moich ustach była niezapomniana. Ciągle myślę o tym, jak wystrzeliła z jego kutasa, gdy mój nos był przyciśnięty do jego łona.
Wiedziałem, że koniec końców muszę trafić na zmianę z Karolem. I tak się stało. Przełknąłem głośno ślinę, zanim wszedłem na teren kawiarni. Nasza kawiarnia jest bardzo popularna w naszym miasteczku, jest otwarta do 22, ale my musimy zostać do 24, żeby posprzątać.
Zostawiam swoje rzeczy osobiste w strefie dla pracowników i podchodzę do czytnika. Gdy Karol mnie zauważył, skończył rozmowę telefoniczną. Podszedł do mnie i, upewniwszy się, że nikt nie patrzy, klepnął mnie w tyłek. Zabolało.
-Jak tam moja osobista suczka?
-Nie jestem twoją suczką.
-Jesteś.
-Nie jestem.
-Jesteś, udowodnię ci to- powiedział pewny siebie.
Ignoruje go i idę robić swoje. Denerwuje się trochę. Czy on mówi poważnie? Chce, żebym znowu mu obciągnął? To była jednorazowa umowa. A może tego chcę? Nienawidzę tego, że dopuszczam do siebie taką myśl.
Praca leci powoli, denerwuje się. Oprócz mnie na zmianie jest tylko Antek i Sabina.
-Dziś w ramach gościny pomoże nam na zmianie Sebastian. Jak wiecie, mój wujek planuje otworzyć drugą kawiarnię w sąsiednim mieście. Sebastian jest kandydatem na waszego nowego kierownika. Przez 2 miesiące będzie prowadził zmiany.
Sebastian podchodzi do przodu. O Boże, ja go znam. Chodziliśmy razem do jednej klasy w liceum. Można powiedzieć: grecki bóg! Dosłownie, grecki bóg. Lubiłem na niego patrzeć na korytarzu albo podczas wykonywania ćwiczeń. Seba angażował się we wszystkie możliwe sportowe wydarzenia w szkole i poza nią.
Mój kutas drga. Sebastian to chłopak, który podoba mi się od zawsze. Ignoruje to i staram się skupić na pracy. Karol wyznaczył mnie jako jego nauczyciela. Zanim zacznie się uczyć bycia kierownikiem, musi przejść przez wszystkie stanowiska. Nie mogę się skupić. W mojej głowie nadal rozbrzmiewa groźba Karola. Obecność takiego przystojniaka jak Seba też mnie rozprasza. Pamiętam jego klatkę piersiową – gładką, z ładnymi sutkami. Pamiętam jego płaski, wyrazisty brzuch i budowę jego mięśni. Wspominam ścieżkę włosów, prowadzącą od pępka aż do krocza.
-Co tobie dziś jest?- pyta Sabina.- Rozkojarzony coś jesteś.
-Szkoła- zwalam winę na nieistniejący sprawdzian.
Zbliża się 23. Kawiarnia już zamknięta, sprzątanie idzie nam nadzwyczaj dobrze. Karol wysyła do domu Antka oraz Sabinę. Zaczynam panikować, że coś kombinuje. Pocieszam się myślą, że w obecności Sebastiana nic nie będzie kombinował. Jak bardzo się myliłem.
Około 23:30 Karol woła mnie do biura. Sebastian też tam jest.
-Doczekałeś się specjalnej niespodzianki.
-O co ci chodzi?- pytam.
-Możesz znowu mi obciągnąć.
Serce mi wali jak szalone. Jestem wściekły, że on naprawdę liczy, że to zrobię. Jeszcze bardziej, że mówi o tym przy Sebastianie.
-Sebastian i ja jesteśmy świetnymi kumplami. Często wymieniamy się poglądami, które dziewczyny najlepiej się pieprzą. Oczywiście musiałem mu powiedzieć jak dobrze ciągniesz.
Milczę, serce wali mi jak młotem. Nie wiem co zrobić, czy powiedzieć.
-Zdecydowałem się podzielić z nim twoim gardłem.
-Skąd pewność, że się zgodzę?- odważam się na bunt.
-Stąd- powiedział, pokazując płytę.
-Co to?
-Nagranie, na którym robisz mi dobrze. Bądź grzeczny, a nie ujrzy światła dziennego.
-Czyli teraz będziesz mnie szantażował?
-Tak.- mówi z bezczelnością.- Będzie mi ssał, kiedy tylko będę miał ochotę i nie możesz nic z tym zrobić.
Kurwa, musiałem przyznać mu rację. Dobrze to rozegrał, a ja nie miałem pola manewru. Wiedział, że to zrozumiałem. Na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech.
-Więc, zabieraj się do roboty- mówi, rozpinając rozporek.
Patrzę w twarz Sebastiana. Nie stanął w mojej obronie, a na jego twarzy pojawia się zaciekawienie. Uważnie patrzy co zrobię.
-No dalej. Rób to, do czego się urodziłeś – ssij kutasa- popędza mnie Karol. Jego kutas już jest na wierzchu, jest twardy. Wiem, że nie mam wyboru. Poddaję się. Padam na kolana i chwytam jego kutasa w dłonie.
Ledwo otwieram usta, gdy Karol odciąga moje ręce. Złapał mnie za głowę i wepchnął mi swojego twardego kutasa do gardła. Mój nos jest osadzony w jego łonie i dławię się. Zaskoczył mnie. Mocniej dopycha kutasa. Zaczyna mnie napinać, rozpaczliwie łapie powietrze przez nos. Czuję, że nie dam rady.
Uderzam w jedno kolano. Uwolnił moją głowę. Rozpaczliwie łapię wielkie łyki powietrza.
—Słuchaj, suko. Masz brać kutasa. Jeszcze raz się to powtórzy, a pożałujesz. Jesteś moją pedalską dziwką i masz robić co ci każę. A teraz otwieraj znowu usta.
Wykonuje rozkaz. Kątem oka widzę Sebastiana. Jego kutas już jest na wierzchu, ginie w objęciu jego dłoni. Karol zaczyna mnie ruchać rytmicznie w usta.
—Tak, tak jest o wiele lepiej.
Pracuję przy jego fiucie. Lizanie, ssanie. Pieszczę też jego jaja. Myślę, że idzie mi coraz lepiej. Używam więcej śliny i ściskam usta mocno wokół jego wału, gdy poruszam się w górę i w dół. Czasami zatrzymuję się i koncentruję się tylko na główce z gwałtownymi ruchami w górę i nad nią z dużą ilością języka włożonego do środka. Upewniam się, że biorę jego kutasa całego do ust.
Słyszę, że jego oddech zaczyna się zmieniać, tak jak za pierwszym razem. Czuję, że jego ciało się zaciska.
—Tak. To jest to- mruczy głośno.
Zaczyna strzelać w moje gardło salwami nasienia.
-Połknij to! Suko, połknij to!-jęczy.
Gejzer spermy zaczyna wypłynąć z moich ust. Jego ładunek jest zbyt duży. Połykam najwięcej jak da.
-Dobra suka, ale twoje zadanie się nie skończyło. Obsłuż gościa.
Odczuwam wstyd, gdy Sebastian do mnie podchodzi. Znamy się ze szkoły co komplikuje moje odczucia.
-Mój pedalski lachociąg jest do twojego użytku. Mateusz to uwielbia. Ta mała suka zaopiekuje się tobą.
Sebastian nic nie mówi. Staje przede mną z twardym kutasem na wysokości mojej twarzy. Jego kutas jest mniejszy, ma około 15 cm, może 15,5, ale za to dość gruby. I, co mnie odrzuca, strasznie zarośnięty. Waham się zanim cokolwiek zrobię. Jednak zauważam wzrok Karola.
Zaczynam ssać tego kutasa. Mój nos kłują jego kłaki. Czuję odrazę. A zawsze myślałem, że obciągnięcie Sebastianowi będzie mnie jarać. Robię wszystko, żeby szybko doszedł.
-Od zawsze podejrzewałem, że jesteś pedziem- powiedział Seba.- Widać było, że obserwujesz innych facetów. Widziałem jak patrzysz na mnie.
Poświęcam chwilę jego równie owłosionym jajkom. Sebastian jęczy. Przesuwa dłoń w dół na czubek mojej głowy. Dostaję wiadomość i zwracam uwagę ustami na jego kutasa. Kiedy zmieniam ostrość, biegnę językiem po jego jajach i w górę od dołu wału do czubka jego głowy i całuję go, mrużąc wokół niego usta. Sebastian zaczyna ruchać moje gardło. Idzie mu sprawniej niż Karolowi, ale jestem już trochę rozciągnięty.
—Och, tak. Kurwa — mówi Sebastian. Wsuwa ręce po moich włosach.
Zaczynam łapać dobry rytm. Myślami obciągam jakiemuś gwiazdorowi porno. Odcinam się od tego co robi moje ciało.
Mój oddech dopasował się do jego pchnięć. Sebastian wpada w rytm szybkich pchnięć. Cieszę się, bo zapowiada to zbliżający się koniec. Jego oddech staje się pracochłonny, a następnie wypuszcza chrząk i „Kurwa!” po którym następuje głośniejszy chrząk. Jego biodra robią kilka ostatnich refleksyjnych pchnięć.
Moje usta wypełniają się słodko-smacznym spermą. Sebastian wyciąga i zaczyna szarpać swojego kutasa. Kolejny ładunek wystrzeliwuje na moje czoło i na czoło moich włosów. Następnie pojawiają się strzały, które pokrywają obszary wokół moich oczu, nosa i policzków. Strumienie spermy toczą się po mojej twarzy.
Sebastian dyszy.
-To było niesamowite. Dziękuję. Znalazłeś naprawdę dobrą suczkę.
-Też tak sądzę.
-Mateusz, ubieraj się i spierdalaj. Ja i Seba musimy dokończyć dokumenty. Czekaj na kolejny raz. Odezwę się do ciebie.
Wracając do domu, myślałem nad żałosnością sytuacji w jakiej się znalazłem.
