Przyłapany z tatą cz. 1

 Dalsze przygody Pawła i jego taty Grzegorza. Przed lekturą warto przeczytać opowiadania Przyłapany przez tatę cz. 1 i 2 oraz Przyłapałem tatę.

Spędziliśmy normalny wieczór we dwoje, zamówiliśmy pizzę i obejrzeliśmy kilka filmów. Tata wypytywał mnie o moje podboje, a ja podpytałem czy kiedyś eksperymentował z facetami. Przyznał, że za młodu obciągali sobie z kolegami, ale było to w czasach szkolnych, a ja przypomniałem mu jakie to fajne.

Około 21:30 szykowałem się do spania. Już wykąpany szedłem do siebie.

-A ty gdzie idziesz?- spytał tata.

-Do swojego pokoju- odpowiedziałem.

-Myślałem, że śpimy dziś razem- powiedział, pokazując swoją erekcję.

-Chętnie- mój penis też już był gotowy do działania.

-Myślę też, że piżama będzie zbędna. Idę się wykąpać. Czekaj na mnie w sypialni.

Poszedłem do sypialni rodziców. Zdjąłem piżamę. Położyłem się w tym wielkim łóżku. Czułem na nagim ciele dotyk świeżej pościeli. Mój kutas był twardy. Pieściłem dłońmi ciało, ale go omijałem. Nie chciałem skończyć, zanim nie pojawi się tata. Delikatnie natomiast pieściłem swój otworek. Wiedziałem, że już niedługo będzie miał sporego gościa. Tata przyszedł z łazienki. Był nagi, a na jego ciele było widać jeszcze ostatnie krople nie do końca wytartej wody. Jego kutas stał w pełnym wzwodzie. Ukląkł na łóżku koło mojej twarzy. Jego penis był obok moich spragnionych ust. Zacząłem ssać główkę. Powoli, bez pośpiechu. Wiedziałem, że mamy dużo czasu. Dałem więc go sobie na dokładne pieszczenie tatowego sprzętu. Lizałem każdy kawałek, mój język zwiedził każdy jego milimetr. Brałem go w siebie głęboko, lizałem od trzonu. Równie dużo uwagi poświęcałem jajeczkom i pachwinom. Szybki oddech i delikatne jęki taty zachęcały mnie do dalszych pieszczot.

Nastąpiła zamiana, teraz to tata ssał mojego kutasa. Połykał go łapczywie, podczas gdy jego palce drażniły mój otworek. Stękałem cichutko. Tata wiedział jak dozować przyjemność, żebym nie skończył za szybko. Przerywał pieszczotę, gdy zbliżał się orgazm i wracał do niej gdy się uspokoiłem. Co jakiś czas jego język uciekał niżej na jądra. Początkowo na chwilę, później coraz częściej i na coraz dłużej. Stopniowo też coraz niżej, zmierzając nieubłaganie w stronę mojego analnego otworku. I tak w końcu przeszedł od połykania mojego fiuta do lizania mojej dziurki. Kręcił wokół niej okręgi językiem, co jakiś czas zanurzając go. Wszystko dozował na spokojnie, z umiarem. Nasze pożądanie uwalniało się stopniowo, wraz z każdym kolejnym ruchem, pocałunkiem, liźnięciem. Z każdym zanurzeniem języka pomiędzy moimi pośladkami, z każdym westchnieniem pełnym rozkoszy. Z każdą kroplą uronionej śliny. Gdy mój tyłeczek był cały mokry tata zaczął wkładać mi palce. Najpierw jeden, który eksplorował wnętrze, kręcąc się na wszystkie strony. Cały czas dokładając nawilżenia, tata włożył i wyjął go kilkukrotnie. Potem dodał drugi, tym razem badając głębokość. Wsuwał je najpierw do połowy, potem coraz głębiej.

-Jesteś gotowy- powiedział w pewnym momencie tata.

-Skończyły mi się gumki- powiedziałem pomiędzy kolejnymi jęknięciami.

-Ja też nie mam- odpowiedział tata.- Co teraz?

-Włóż bez.

-Jesteś pewny?

-Tak.

Tata przyłożył kutasa do mojego wejścia. Przejechałem nim kilkukrotnie ocierając się o nie. Wziął kutasa w rękę i pacnął nim paru krotnie moje pośladki. Napluł na moją dziurkę i zaczął się zanurzać. Ojcowski penis po raz kolejny wypełniał moje wnętrze, po raz kolejny dając mi niewyobrażalną rozkosz. Tata wiedział jak się rucha. Idealnie dozował zarówno głębokość zanurzenia jak i prędkość jebania. Przyśpieszał, dając rozkosz. Zwalniał, gdy widział, że odpływam i jestem bliski orgazmu. Nie chciał tego kończyć, ja zresztą też nie. A, z racji że mieliśmy weekend dla siebie, nic nie goniło nas do zakończenia. Dozowaliśmy sobie te przyjemności, żeby trwały jak najdłużej. Zmienialiśmy pozycję, raz tata ruchał mnie ostro na pieska. Po chwili ja zanurzałem go w sobie, skacząc po nim na jeźdźca. Nigdy nie sądziłem, że może mnie łączyć taka relacja z moim własnym ojcem. A jednak błagałem go o więcej. Każda przyjemność musi się w końcu skończyć. A my skończyliśmy w pięknym stylu, tryskając prawie jednocześnie. A to dopiero skończył się piątek. Mieliśmy dla siebie jeszcze całą sobotę i większą część niedzieli.

Następnego ranka wstałem zadowolony. Czułem, że to będzie dobry dzień. Wciągnąłem spodenki bez majtek i poszedłem wypić kawę. Tata oglądał coś w tv.

-Ooo, wstałeś już.

-Dzień Dobry.

-Dobry, to on dopiero będzie- zauważył tata. Nie umiałem nie przyznać mu racji. Wypiłem kawę i zjadłem na śniadanie świeżą bułkę, którą tata zdążył kupić zanim wstałem.

-A teraz czas na deser- powiedział tata, wysuwając kutasa przez nogawkę.

-Taki deser to ja rozumiem- powiedziałem i zacząłem go próbować.

Po chwili taty spodenki leżały kilka metrów dalej, a ja w najlepsze ssałem ojcowskiego kutasa po same bile.

-Co tu się kurwa odpierdala????

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry