Przyłapany Brat cz. 4

 Z łazienki słyszałem szum wody spod prysznica. A w mojej głowie biłem się z myślami. W pewnym momencie wstałem i podszedłem pod drzwi łazienki. Stanąłem pod nimi biorąc głęboki oddech.

„Co ma być to będzie” pomyślałem i otworzyłem drzwi łazienki. Szymek stał pod prysznicem, po jego ciele spływały stróżki wody. Spojrzał na mnie pytająco.

-Słuchaj- zacząłem, wchodząc i zamykając za sobą drzwi łazienki.- Pytałeś co mnie gryzie.

-Pytałem, martwię się o ciebie. Przecież jesteśmy braćmi.

-Wiem. Problem leży w tym, że nie ma Aśki.

-I co z tego?

-Brakuje mi seksu- wypaliłem, robiąc krok w stronę prysznica.

-Aha.- powiedział Szymek.- A co ja mam do tego?

-Nie chciałbyś może mi pomóc?

-Myślałem, że nie chcesz powtórki.

-Aśki nie ma, a mnie nosi.

-Nie prześpię się z tobą, tylko dlatego, że nie możesz wyruchać Aśki. Nie jestem seks-zabawką na zastępstwo- powiedział obrażony Szymek.- A teraz wyjdź z łazienki, ja biorę prysznic.

-Szymek… to nie tak…

-Kurwa, Krzysiek! Myślisz, że nie wiem jak się ze mną droczyłeś? Specjalnie chodziłeś nago po mieszkaniu.. Wyraziłeś się jasno po naszym seksie, że to była pomyłka. Więc teraz wyjdź.

Widać było, że jest wkurwiony. Zjebałem sprawę i musiałem ustąpić. Wróciłem przed telewizor. Po chwili słyszałem, że Szymek wyszedł spod prysznica, ale nie przyszedł do mnie. Poszedł odrazu do swojego pokoju. Wkurwiony, że tak zjebałem sprawę poszedłem do siebie. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić, byłem zły, bo wiedziałem, że zraniłem Szymka. 

Poszedłem i zapukałem do niego, nie odpowiedział. Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Szymek leżał i szlochał w poduszkę. Usiadłem na skraju jego łóżka. Nie wygnał mnie, co uznałem za dobry znak.

-Słuchaj- powiedziałem, kładąc rękę na jego ramieniu.- Przepraszam cię. Nie to miałem na myśli.

-A co niby?- spytał przez łzy.

-Nie traktuję cię jak seks-zabawkę. Jesteś dla mnie ważny. Jesteś moim bratem Szymek, kurwa.

-Twoja propozycja była bardzo nie na miejscu.

-Wiem, zjebałem. Powiedziałem, nie to co chciałem.

– A co chciałeś powiedzieć?- spytał, podnosząc się.

-Ja…- nie wiedziałem od czego zacząć.- Nasz seks był najlepszym w moim życiu.

-Co?

-Tak jak słyszałeś. To był najlepszy seks mojego życia. Ty byłeś najlepszy. Próbowałem o tym nie myśleć, ale nie szło. Od tego czasu żaden seks nie był wystarczająco dobry.

-Co chcesz przez to powiedzieć?

-Chce przez to powiedzieć, że nie chce się z tobą bzyknąć, bo nie ma Aśki. Chce się z tobą bzyknąć, bo chce ciebie.

-Ale mówiłeś, że to była pomyłka…. że nie może się powtórzyć

-Wiem, byłem głupi. Przepraszam.

-To co teraz?

Zamiast odpowiedzi otrzymał ode mnie pocałunek. Pocałunek stęsknionego kochanka, który po długim czasie może zakosztować smaku swojej miłości. Nasze języki pieściły się wzajemnie, a usta nie chciały się od siebie oderwać. Wsunąłem się do jego łóżka i położyłem na nim. Cudownie smakował, naprawdę był dobry w całowaniu. Jak zresztą we wszystkim. Mój brat, mój ideał. Całując go wykonywałem ruchy symulujące kopulację. Widziałem, że to na niego działa. Oderwałem się od jego ust i zacząłem całować jego szyję. Szymek westchnął z rozkoszy. Używałem całego mojego doświadczenia nabytego z Aśką  oraz innymi laskami. Ale to mojemu bratu chciałem dać największą rozkosz. Wiedziałem, że nie dorównam temu co dał mi on. Mimo wszystko próbowałem robić to najlepiej jak potrafiłem. Całowałem jego szyję, oraz uszy, od czasu do czasu lekko je przygryzając. Co wywoływało z ust Szymka głośniejsze jeszcze jęki. Dałem mu znać, żeby się podniósł, dzięki czemu mogłem zdjąć z niego koszulkę. Swoją też zdjąłem. Wróciliśmy do pocałunków, a nasze rozgrzane ciała ocierały się o siebie. Dłonie Szymka błądziły po moich plecach oraz pośladkach. Chciał się nauczyć na pamięć mojego ciała. Napięcie między rosło z każdą chwilą coraz bardziej. Przeszedłem ustami do jego ciała. Wodziłem językiem po jego sutkach, pieszcząc je. Ssałem je i lekko przygryzałem. Pocałunkami schodziłem niżej i niżej. Dotarłem do jego krocza. Jego niemały kutas prężył się pod spodniami. Pocałowałem jego podbrzusze. Delikatnie rozpiąłem sznurek jego spodni, zsunąłem je w dół i rzuciłem obok łóżka. Teraz Szymek miał na sobie tylko czerwone bokserki, pod którymi krył się sztywny kutas. Nie był taki duży jak mój, ale też nie był mały. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że ma około 18,5-19 cm. Pocałowałem go przez materiał bokserek, delikatnie masując jego uda. Jego ciało wygięło się z rozkoszy. Odsunąłem czerwony materiał, pozwalając wystrzelić tego penisowi spod  majtek. Brat szybki ruchem zsunął je z siebie, pozbywając się ostatniego ciucha. Jego penis stał dumnie gotowy na pieszczoty.

-Nie mam w tym doświadczenia- powiedziałem.

-Nie szkodzi- mruknął Szymek i pogłaskał mnie po policzku.

Pochyliłem się, że całować jego usta. Gdy wróciłem do jego skarbu, Szymek posłał mi piękny uśmiech. Liznąłem jego mosznę i zacząłem pieszczoty od jajek. Brat dyszał cicho. Powoli lizałem jego jajka, docierając do podstawy penisa. Moje usta rozpoczęły drogę w górę. Liżąc go i obejmując ustami. Szymek wzdychał i pojękiwał. Dotarłem na sam czubek jego ciepłego kutasa, ale to nie był koniec tej wędrówki. Zanurzyłem główkę w moich ustach. Ssałem ją, próbując dać bratu jak najwięcej przyjemności. Językiem smakowałem go, jakbym lizał najlepsze lody. Kręciłem okręgi wokół tej główki. Szymek teraz już jęczał na całego.

-Aż trudno uwierzyć, że to twój pierwszy raz.

-Chce dać ci przyjemność- przerwałem pieszczoty, żeby odpowiedzieć.

-Jesteś zajebisty.

-Nie tak jak ty- odpowiedziałem i wróciłem do jego kutasa. Zacząłem wpuszczać go głębiej w moje gardło. Kolejne centymetry ginęły w mojej buzi. Robiłem mojego pierwszego w życiu loda, i to własnego bratu! Jednak nie przeszkadzało mi to. Pragnąłem dać mu tyle radości i przyjemności na ile zasługiwał, a nawet jeszcze więcej. Reakcja Szymka, jego głośne pojękiwania mówiły mi, że robię to dobrze. Byłem podniecony jak nigdy dotąd. Moje 23 centymetry były sztywne do granic możliwości. Kutas stał mi do tego stopnia, że ograniczający go materiał sprawiał mu ból. Musiałem go uwolnić. Zsunąłem dresy, a mój kutas wyskoczył. Miałem wrażenie jakby z tego podniecenia urósł o dodatkowe 2 cm. I ewidentnie domagał się uwagi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry