Sąsiad

 W końcu mi się udało! Znalazłem lepszą pracę i w dodatku prawie 2 razy lepiej płatną!! Co prawda wymaga ode mnie przeprowadzki, ale …. Jak się chce mieć coś w życiu, czasami trzeba odważyć się na zmiany. Przeprowadzka szła znakomicie, znalazłem fajne mieszkanko 3 km od mojego nowego miejsca pracy. Chwila autobusem miejskim i jestem na miejscu ;). Na miejscu też wszystko załatwione, wczoraj ostatni dzień w pracy, jutro zdaje mieszkanie. Dziś wystarczy je opróżnić do końca ( sporą część rzeczy już przewiozłem). Postanowiłem zrobić sobie przerwę na coś do zjedzenia i wizytę po coś mocniejszego. Przyda się drink czy 2 na odstresowanie. Jack Daniels już się chłodził, zresztą cola tak samo. Ja zjadłem zamówionego kebaba.

Podczas sprzątania nazbierało się sporo śmieci, więc stwierdziłem, że trzeba je wynieść przed dalszą częścią pracy. Tylko nie spodziewałem się, że będzie tego aż tyle. 5 ciężkich worów! Ale na 2 razy dam radę. Wystawiam je przed drzwi, a akurat schodzi sąsiad. Od dawna mam na niego crasha ! 185 cm, ładne zielone oczy, śliczny uśmiech, czarne średniej długości włosy. I ten podniecający delikatny zarost, taki 3dniowy. Nie na tyle duży, żeby kłuć, ale na tyle widoczny, że dodawać urody jego szczęce. Mrrrrr…

Nawet nie wiem jak on ma na imię, nasza relacja ograniczała się do Cześć, Cześć na klatce. Ale wiem, że w moich marzeniach w łóżku lądowaliśmy już nie raz ;). 

-Pomóc ci?- zapytał.

-Co?

-Widzę, że masz sporo śmieci do zabrania, mogę ci pomóc.

-Byłoby ekstra. Dzięki.

Złapał 2 worki, ja 3 i poszliśmy wynieść śmieci.

-Co tyle śmieci ci się nazbierało? Jakaś imprezka była?- zażartował.

-Nie, to nie to. Wyprowadzam się.

-Oooo- czy mi się wydawało, czy w jego głosie usłyszałem nutkę zawodu.

-Dostałem super pracę, 2 razy lepiej płatną.

-Gratulację. Czyli mówisz, że uciekasz stąd?

-Nie aż tak daleko, raptem 70 km. Poza tym będę odwiedzać rodzinę tutaj.

-Super.

-Słuchaj, dzięki za pomoc- byliśmy już w drodze powrotnej.

-Nie ma sprawy.

-Może dasz się zaprosić na drinka?- wypaliłem nagle. Kurwa skąd ja miałem w sobie tyle odwagi.

-W sumie planowałem iść na basen, ale …. czemu nie, wpadnę, to może być ostatnia okazja- powiedział.

-Jak są chęci i okazja się znajdzie- odpowiedziałem.

-Racja- wyraźnie się rozchmurzył.- To ja skoczę coś dokończyć, kupię flaszkę i będę powiedzmy za godzinę.

-Okey, mi pasuje.

-Numer 15?

-Jeszcze tak 😉

Wróciłem do domu, czując się bardzo dziwnie. Zastanawiałem się co się przed chwilą stało. Jeszcze do niedawna byliśmy tylko „na cześć”. A teraz on ma wpaść do mnie na drinka. Dobrze wykorzystałem tą godzinę. Zupełnie jakby to była randka. Zdawałem sobie sprawę, że to mało prawdopodobne, żeby on był gejem. Ale hormony buzowały we mnie, a on był taki seksowny. Jak łapie moje pośladki, ściska je i delikatnie rozszerza. Jak jego palec krąży w okolicy mojego otworku. Jak delikatnie go tam wsuwa, żeby przygotować go na coś większego. Kuurwa!!! Znowu rozmarzyłem się pod prysznicem. A mój kutas stał jak nigdy dotąd!  

I właśnie wtedy, jak na złość, on zapukał.

-Chwila- zawołałem.

Opasałem się szybko ręcznikiem. Starałem się, żeby nie było widać, mojej wielkiej erkcji. Ale domyślałem się, że to daremny trud.

Otworzyłem drzwi i wpuściłem go do środka.

-Wejdź i poczekaj w salonie zaraz wracam.

-Okey.

Zaprowadziłem go do salonu, z mojego mokrego jeszcze ciała padały krople wody na panele.

-Chcesz coś do picia?

-Z drinkiem może poczekam za tobą, ale jakbyś miał wody.

-Z cytryną może być?

-Pewnie.

Ukroiłem plasterek cytryny i wrzuciłem do szklanki. Zalałem wodą. Podałem mu ją, lekko drżącą ręka. Czy on mnie obczaja? Czy to ja mam spaczone myślenie?

-Pójdę się wytrzeć i ubrać. zaraz wracam.

-Ok.

Odwróciłem się i ruszyłem w stronę łazienki. Po dwóch krokach zsunął mi się źle zawiązany (na szybko) ręcznik. Kurwa, jaki wstyd! Świeciłem przed nim, moją nagą wilgotną dupą. Jak najszybciej podniosłem ręcznik i się nim zasłoniłem. Odwróciłem się do niego i rzuciłem przeprosiny. W jego rozporku coś się bardzo odznaczało. Udałem, że tego nie widzę.

Wróciłem do łazienki i dokończyłem co potrzeba. Ubrałem czarne spodenki, i białą koszulkę na ramiączka. Zapomniałem zabrać bokserek, ale nie chciałem się po nie cofać. Już chyba dość przypału.

-Przyniosłem butelkę- powiedział, wskazując kolejną butelkę Jacka’a.

-Schowam, a naleję nam zimnej.

-Głupio mi pytać, ale nawet nie wiem jak masz na imię- wypalił.

-Ja też twojego nie znam- przyznałem.- Tomek jestem.

-Robert.

Zrobiłem nam po drinku i zaczęliśmy gadać. Czas mijał, drinki wchodziły, rozmowa nam się bardzo kleiła. Humory nam dopisywały.

W pewnym momencie Robert wylał na siebie drinka.

-O kurwa!- zaklnął.

-Dałbym ci moją koszulkę, ale obawiam się, że się nie dokopię do żadnej.

-Nie szkodzi, jest ciepło. Chyba, że będzie ci przeszkadzać, że będę bez koszulki.

-Nie, żaden problem.

Robert zsunął t-shirt i rzucił go na podłogę. Odsłonił swoją klatkę. Była szczupła, z zarysem mięśni, lekko owłosiona między cyckami i pod pępkiem. Na ten widok mój penis znowu się obudził. Podniosłem jego koszulkę i powiesiłem.

-Zanim pójdziesz powinien być suchy.

-Spoko.

-Fajną masz klatkę.

-Dzięki, chodzę na siłownię od 3 miesięcy.

-Widać pierwsze efekty.

-Dzięki. A co z twoją klatką?

-Nie ma się czym chwalić.

-Skoro ja jestem bez koszulki, powinieneś zdjąć swoją.

-Żeby gość czuł się dobrze- zaśmiałem się i zdjąłem swoją koszulkę. Nie wyglądałem tak imponująco jak Robert, jestem raczej przeciętnej budowy ciała.- Nie wyglądam tak dobrze jak ty.

-Dobrze wyglądasz. Nic ci nie brakuje.

-Dzięki za komplement.

-Nie ma sprawy.

W tym momencie zaległa niezręczna cisza. Nie wiedziałem czy podjąć dalej flirt czy lepiej się wycofać. O ile to w ogóle był flirt.

-Muszę ci się przyznać do czegoś- powiedział.

-Do czego?

-Zacząłem chodzić na siłownię, żeby się komuś podobać.

-Planujesz podryw?- zapytałem.

-Planowałem.

-Zmieniłeś zdanie? Czemu?

-Przecież się wyprowadzasz- wypalił i spojrzał na mnie. Próbował wyczytać z mojej twarzy jak zareaguje na to wyznanie.

-Chciałeś poderwać mnie?- zapytałem zaskoczony.

-Tak, a gdy zebrałem się na odwagę i zagadałem, to ty wyjeżdżasz.

-Wiesz, że podobasz mi się odkąd się tu wprowadziłem?

-Serio?- wydawał się zdziwiony.

-Serio- odpowiedziałem.

Spojrzał na mnie jeszcze raz, przysunął się i mnie pocałował. Jak on całował, marzenie. Jego usta były zarazem delikatne, czułe i spragnione. Przylgnął swoją ciepłą klatą do mojej, zmuszając mnie do przyjęcia pozycji leżącej. Leżał na mnie kontynuując pocałunki. Jego wargi całowały zarówno moje wargi, ale też policzki, uszy i szyję. Jego język poznawał moje uszy, delikatnie je przygryzał. Co powodowało, że z moich ust wyrywały się westchnienia rozkoszy. W tym czasie moje ręce błądziły po jego nagim ciele. Poznawały jego plecy i klatkę, oraz pieściły mięśnie brzucha. Uczyły się jego jakby czytały w języku brailla. Między nami czuć było chemię, przyciąganie i pożądanie, które tak długo obaj tłumiliśmy. A teraz dawaliśmy mu ujście z całą mocą. Robert zaczął schodzić językiem niżej, zostawiając mokry ślad na moich barkach, piersiach. Kręcił językiem okręgi wokół moich sutków, całował mój brzuch oraz pępek. Przez materiał spodenek mój sztywny kutas wyrywał się na wolność. Na czarnym materiale widać było moją plamkę mojego śluzu. Jego jeansowe spodenki też miały spore wybrzuszenie. Widać było, że ma tam zdecydowanie za mało miejsca.

-Chyba masz tam ciasno- powiedziałem, gdy moje drżące ręce znalazły guzik jego spodenek i z trudem go odpięły.

-Mogłem ubrać luźniejsze spodenki- powiedział.

-Damy radę- odparłem.

Dalej próbowałem zdjąć mu te ciasne spodenki, on tymczasem znowu mnie pocałował. Zsunąłem je z trudem do połowy ud, ale dalej nie szło. Robert musiał przerwać pocałunek i mi pomóc. Wstał na chwilę, zsuwając spodenki do kostek. Potem szybkim ruchem pozbył się ich całkowicie. On również nie miał na sobie bokserek. Jego kutas był taki piękny, gruby, Z wielką główką. Niewiele większy od mojej 17-stki, jakieś 17,5 może 18 cm. Musiałem go skosztować. Zmieniłem pozycję z leżącej na siedzącą i od razu wpakowałem  do ust aż do połowy długości. Robert westchnął cicho. Zacząłem łykać go łapczywie, ciesząc się jak dziecko z bożonarodzeniowego prezentu. Po chwili jego kutas był cały mokry od mojej śliny, a ja brałem go już nie do połowy a wpychałem do gardła całą jego długość. Robertowi było dobrze, bo jęczał jak oszalały. W pewnym momencie przejął inicjatywę i zaczął mnie ruchać w gardło. Miał szybkie tempo i po chwili docisnął moją głowę do swojego łona, dysząc szybko. Zanim się zorientowałem co to znaczy, ciepła fala spermy zalała moje gardło. Robert nie wyciągał go , więc zmuszony byłem wszystko połknąć. Co w sumie i tak bym zrobił ;). Smakowała dobrze, z wyraźnym słodkim posmakiem. Przełknąłem jego soczki i kontynuowałem ssanie jego fiuta. Robert był bardzo napalony co w połączeniu z moimi pieszczotami sprawiło, że jego pała nie opadła a była gotowa na więcej. Ssałem ją jeszcze przez jakiś czas, a potem sąsiad postanowił się odwdzięczyć i dać trochę przyjemności mi. Kazał się położyć, co też zrobiłem, opierając się o oparcie kanapy. Poczęstował mnie namiętnym pocałunkiem, który powoli przenosił przez klatkę i brzuch w kierunku mojego nabrzmiałego krocza. Gdy uwolnił od materiału spodenek, mój twardy kutas strzelił jak z armaty. Robert uśmiechnął się i odrzucił moje spodenki w kąt. Nie zaczął od ssania mojego kutasa, ale od moich jąder. Ssał i lizał mosznę, pachwiny oraz wewnętrzną stronę ud. Delikatnie całował pachwiny, lizał je językiem, co sprawiało mi nieziemską rozkosz. Jego język próbował objąć mojego kutasa u podstawy, aż drżał z podniecenia. Podjął drogę do góry, nawilżając kolejno każdy milimetr jego długości. Dawał mu pocałunki i liźnięcia, a każdy ruch powodował coraz nowsze i przyjemniejsze doznania. Aż zdobył ten szczyt niczym najwytrwalszy alpinista, a w nagrodę czekała chętna główka z odrobiną śluzu. Zadowolony z takiej nagrody, zlizał go z uśmiechem. Wziął główkę do ust i ssał ją niczym najlepszego cukierka. Przyjmował go w swoje gardło stopniowo, w przeciwieństwie do mnie. Delikatnie zanurzał kolejne centymetry, a gdy zanurzył całego, zrobił chwilkę przerwy i zaczął pieszczotę. Był w tym bardzo dobry, dawał mi ogrom rozkoszy. Ale też nie pozwalał mi dojść. Gdy wyczuwał, że zbliżam się do szczytowania przerywał ssanie, by całować mój brzuch lub uda.

-Zmiana, chcę znowu possać twojego- powiedziałem.

-Chcesz mojego kutasa?

-Chce go.

-Mam pomysł. Zejdź trochę niżej.

Zmieniłem pozycję na bardziej leżącą. Robert położył się na mnie w pozycji 69. Nad głową miałem jego pięknego kutasa, do którego od razu się do ssałem. Tym razem na spokojnie, jednak z równie wielkim zaangażowaniem. On tymczasem zajął się moim kutasem. Przerywał co chwilę ssanie, by wydać z siebie jęk rozkoszy. Pieściliśmy się wzajemnie dobrą chwilę.

-Przestań- powiedziałem.

-Co się dzieje?

-Nic, po prostu zaraz dojdę. A nie chcę tak szybko kończyć zabawy.

-Okey, to może inaczej. Zamieńmy się miejscami.

Posłusznie wstałem i pozwoliłem Robertowi zająć miejsce na dole. Dałem mu kolejnego całusa, zanim tym razem ja położyłem się na nim w tej samej pozycji, w której przed chwilą on leżał na mnie. Wziąłem jego kutasa do ust i ssałem go delikatnie. On jednak zamiast kutasa, zaczął lizać moją dziurkę. W pierwszej chwili mnie zaskoczył, ale nic nie powiedziałem. Zacząłem czerpać z tego masę rozkoszy. Jego język nawilżał mój otworek, wwiercał się w niego. Raz czy dwa nawet na niego splunął. Kciukiem delikatnie masował moją dziurkę, na zmianę z językiem. A gdy delikatnie wsunął kawałek palca, jęknąłem głośno z rozkoszy. Rozluźniał mnie stopniowo, bez pośpiechu. Cały czas dodając odpowiednią dawkę nawilżenia, delikatnie dodawał kolejne palce. Ja w tym czasie starałem się jak najbardziej nawilżyć jego kutasa. Ssałem go zawzięcie, zostawiając na nim spore ilości mojej śliny.

Odwróciłem się przodem do niego i namiętnie pocałowałem. Jego twardy, mokry kutas ocierał się o moje pośladki. Nie przerywając pocałunku, złapałem go jedną ręką i nakierowałem na mój otworek. Dzięki odpowiedniemu nawilżeniu i rozluźnieniu zanurzył się we mnie bez problemu. Złączyliśmy się w tej przyjemności, staliśmy się jednością. Przerwałem pocałunek, żeby westchnąć z rozkoszy. Robert w tym czasie dorwał się do mojej szyi, gdzie rozdawał mi kolejne pocałunki. Stopniowo wsuwał się we mnie coraz głębiej, cały czas mnie całując po szyi. A ja coraz głośniej i częściej jęczałem. Gdy zanurzył się cały, Robert dał mi chwilę na oswojenie się z nim. A gdy te kilka chwil minęło, zacząłem go ujeżdżać. Najpierw powoli, stopniowo zwiększając tempo zanurzeń. Skakałem po nim tak dobrą chwilę, zagłębiając jego kutasa w sobie. Było nam obu bardzo przyjemnie. Pochyliłem się, żeby go całować. Robert przejął inicjatywę i zaczął ruszać biodrami. Teraz obaj nawzajem dobijaliśmy jego fiuta w moim wnętrzu, podwajając tempo ruchania oraz podwajając otrzymywaną przez nas rozkosz. Jednak to nie mogło trwać wiecznie. Poczułem jak jego penis drży i wypluwa z siebie kolejne dawki spermy. Zalewał moje wnętrze salwami swojego nasienia. Nie wytrzymałem. Wystarczyły trzy ruchy i też wystrzeliłem. Zalałem brzuch Roberta swoim wystrzałem. Położyłem się na niego. Obaj ciężko dyszeliśmy, a jego opadający penis stopniowo opuszczał moje wnętrze. Pocałowałem go, a potem razem poszliśmy pod prysznic. Nie muszę chyba mówić, że moją ostatnią noc w tym mieszkaniu, spędziłem śpiąc w jego ramionach.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry