Korepetycje cz. 1

 Cześć, Krystian z tej strony. Niedługo zaczynam pierwszy rok studiów, mam dobre oceny. Trochę też dorabiam, dając korki głównie z matmy. Na powodzenie też nie mogę narzekać. Jestem wysoki, w miarę przystojny. Wiele dziewczyn próbowało do mnie podbijać, ale mnie od zawsze interesują faceci. Wiedziałem o tym, odkąd pamiętam. Mam też 2 lata młodszego brata, Igora. Raczej się dogadujemy, chociaż bywa wkurzający.

Pewnego dnia mój brat zapukał do mojego pokoju.

-Tak?

-Masz chwilę?

-Co jest?

-Sprawę mam do ciebie.

-Wejdź.

Igor wszedł do mojego pokoju i usiadł na brzegu mojego łóżka. Przymknąłem laptopa, na którym leciało gejowskie porno. Odłożyłem go na bok.

-O co chodzi?

-Pamiętasz mojego kolegę Pawła?

-Ten szczupły blondynek?

-Tak, ten.

-Co z nim?

-Ma problemy z matmą. Szuka korepetytora. Pomyślałem o tobie. Jesteś zainteresowany?

-Myślę, że tak. Jakieś szczegóły?

-Chciałby się podciągnąć, wiesz matura za dwa lata.

-Czaję. Czaję.

-To jak?

-Niech przyjdzie do mnie powiedzmy, jutro w południe.

-A jak z płatnością? Co mu powiedzieć?

-Sam to z nim obgadam. Niech po prostu przyjdzie.

-Ok, przekażę mu.

Dwie godziny później znowu rozległo się pukanie.

-Co jest?

-Paweł nie da rady jutro wpaść. Ma jakąś uroczystość rodzinną. Zaproponował, żebyś ty wpadł do mnie w piątek koło 20. Jego rodzice mają rocznicę ślubu i wychodzą na kolację czy coś. Mówi, że będzie spokój.

-Spoko. Wiesz co daj mi może jego numer telefonu. Będzie wygodniej się zgadać bez pośredników.

-Spoko.

W piątek napisałem do Pawła czy 20 aktualna, potwierdził. Koło 19 wróciłem do domu, grałem ze znajomymi w piłkę. Wziąłem prysznic, w końcu byłem cały spocony. Ubrałem białe  spodenki i biały t-shirt z nadrukiem orła. Jak na połowę września było wyjątkowo ciepło. Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy. Nigdy nie wiem czego się spodziewać na pierwszych korkach. Dlatego wolę zabrać swoje materiały. Naprawdę, co niektórzy nie wiedzą jak wygląda podręcznik. Do Pawła miałem kawałek drogi, ale zdecydowałem się na spacer. 20 minut dotlenienia i relaksu jednak się przydaje przed korkami. Na miejscu byłem 10 minut przed czasem. Zapukałem. Po chwili pojawił się Paweł. Miał na sobie luźne, granatowe spodenki. Jego góra była odkryta, po nagim torsie spływały krople wody. Widać musiałem zastać go pod prysznicem i nie wytarł się dokładnie.

-Wejdź.

-Gdzie idziemy?

-Do salonu?

-Prowadź.

Poszliśmy do salonu. Usiadłem na kanapie i zacząłem wypakowywać materiały.

-Coś do picia?

-Poproszę.

-Co chcesz? Wodę? Colę? Drinka?

-Drinka? – zdziwiłem się.

-A czemu nie? Jeden czy dwa nie zaszkodzi. Chyba, że jesteś autem?

-Nie, zrobiłem sobie spacer.

-Super, zaraz wracam.

Wrócił z dwoma drinkami. Chwilę pogadaliśmy, tak ogólnie. Ustaliliśmy też stawkę za korki. Dałem mu spory rabat. Po pierwsze ze względu na Igora, a po drugie miło było spędzać czas w jego towarzystwie. No i zerkać na jego nagie ciało. Przystąpiliśmy do nauki. Paweł nie był głupi, dużo rzeczy już wiedział, a to co mu pokazywałem łapał w oka mgnieniu. Dziwiłem się nawet po co mu korki, ale wyjaśnił, że po prostu jego rodzice chcą mieć pewność, że matura pójdzie mu najlepiej jak się tylko da. Pomyślałem sobie, że spoko łatwy pieniądz. Nawet jeśli nie duży.

Godzinę później

-No jak na pierwszy dzień starczy- mówię.

-Już?

-Minęła godzina.

-W dobrym towarzystwie czas mija tak szybko.

-Prawda. A współpraca z tobą jest bardzo miła. Masz sporą wiedzę i szybko łapiesz.

-Dzięki.

-To ja będę się zwijał- powiedziałem i zacząłem pakować moje książki do torby.

-Nie chcesz zostać?

-Zostać? I co mielibyśmy robić?

-To- powiedział Paweł i położył rękę za moim kroczu.

-Co ty robisz?

Paweł nie odpowiedział, tylko kontynuował macanie moje krocza. Mój penis zareagował instynktownie, pomału zyskując na twardości. Obaj milczeliśmy, a Paweł nadal dotykał mojego chuja przez materiał spodenek. Po chwili mój kutas już osiągnął pełną twardość. Widząc, że nie protestuje, Paweł zbliżył się i mnie pocałował. Oddałem mu pocałunek. Zachęcony Paweł usiadł na mnie okrakiem. Ściągnął moją koszulkę i wrócił do pocałunku. Nasze nagie, gorące ciała ocierały się o siebie. Moje biodra same ruszyły w posuwiste ruchy. Oderwałem usta od jego ust, żeby zacząć całować jego szyję. Paweł zaczął jęczeć i wić się w moich ramionach. Nasze ciała falowały wspólnym rytmem. Moja twardość przesuwała się po jego pośladkach. Paweł delikatnie popchnął mnie, żebym się oparł o oparcie kanapy. Sam zsunął się z moich kolan i zaczął całować mój brzuch, podczas gdy jego ręka wielbiła moje krocze. Jego ręce trzęsły się z podniecenia podczas walki z rozporkiem moich spodenek. Jednak nie pozwolił sobie pomoc, chciał zrobić to sam. Zupełnie jakby starał się zasłużyć na to, co na niego czekało pod spodem. Gdy w końcu pokonał zabezpieczenia, z dziecięcą radością zsunął spodenki do kolan a potem do kostek. Przysunął swoją twarz do moich bokserek, zaciągając się zapachem mojego krocza. Zaczął delikatnie całować kutasa przez materiał spodenek. Jego ręka nieśmiało wsuwała się pod cienki materiał, zanim zdecydował się go odchylić. Nagroda, która na niego czekała, bardzo mu się spodobała. Duży, twardy kutas bardzo chętny na chwile rozkoszy. Posmakował go bardzo niepewnie, niczym nieśmiałe dziecko. Najwyraźniej mu posmakowało, bo wziął do buzi główkę. Ssał ją jak wielką porcję śmietankowych lodów. Co chwilę rzucał spojrzenia na moją twarz, upewniając się, że to co robi jest właściwe. Odpowiadałem mu uśmiechami, które zachęcały go do dalszych zabaw. Zaczął się rozkręcać, coraz śmielej dozując przyjemność. Przeniósł się na jądra, liżąc je i lekko zasysając. Obserwował uważnie moje reakcje, na każdy swój ruch. Uczył się co sprawia większą przyjemność. Pierwszy problem napotkał, gdy chciał zanurzyć więcej niż tylko główkę mojego penisa. Mój penis okazał się za duży dla niedoświadczonego młodzika. Zaczął się krztusić i haczyć zębami, na co sykałem.

-Przepraszam, staram się.

-Wiem, po prostu nie używaj zębów. Nie musisz też brać na siłę, dostosuj głębokość do swoich możliwości. I dodaj jak najwięcej śliny.

-Okey.

Dostosował się do moich rad, i było lepiej. Nie idealnie, ale jak na początkującego był dobry. Miał potencjał i przede wszystkim ogromne zaangażowanie. Zaangażowanie, które zaprocentuje w przyszłości.

-Myślę, że znam jeszcze jeden sposób, jak możesz się czegoś nauczyć.

-Jaki?

-Połóż się i odpręż.

Paweł położył się na kanapie, prędzej pozbywając się jego ubrań. Jego twardy fiut był przeciętnej długości, a z główki sączyła się sporo ilość śluzu. Chłopak był naprawdę podniecony.

-Teraz zobacz jak się robi loda- powiedziałem, zanim połknąłem jego fiuta.

Paweł jęknął bardzo głośno. Dawałem mu oralną rozkosz, jak tylko potrafiłem. Ssałem go, lizałem, a Paweł sapał i stękał. Jego ciało wiło się jak w spazmach, ręce nie mogły znaleźć swojego miejsca. Nie był przygotowany na skalę rozkoszy, jaką mu zafundowałem. Wystarczyło kilka minut, żeby trysnął w moich ustach z głośnym jękiem.

-Przepraszam- wystękał, dysząc jak po przebiegnięciu maratonu.

-Nie szkodzi- odpowiedziałem, po czym wylizałem resztki spermy z jego fiuta.

-Teraz moja kolej.

-Co mam zrobić?

-Usiądź obok i mnie pocałuj.

Paweł zrobił jak powiedziałem i po chwili znowu się całowaliśmy. Ja w tym czasie waliłem sobie. Po kilku minutach doszedłem, tryskając sporą dawką spermy.

-Coś mi się wydaje, że będziesz moim ulubionym uczniem.

-A ty moim ulubionym nauczycielem- odpowiedział z uśmiechem.

Ogarnęliśmy szybko po sobie. W drzwiach minąłem się z jego rodzicami.

-Ty jeszcze tu- spytała zdziwiona mama Pawła.

-Troszkę się zasiedzieliśmy.

-Jak Paweł sobie radzi? Da coś z niego?

-Ma sporą wiedzę, szybko się uczy. A przede wszystkim jest bardzo chętny do nauki.

Stojący z tyłu Paweł puścił mi oczko.

-To dobrze, kiedy kolejna lekcja?

-Mamy swoje numeru, spiszemy się co do terminu.

-Byle nie za późno- wtrącił tata Pawła.- Lekcje raz na dwa tygodnie nie pomogą mu za wiele.

-Spotkam się z nim jeszcze w tym tygodniu. Obiecuję.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry