Przygoda cz. 1

 Hej, jestem Adam, mam 27 lat. Jestem wysokim brunetem, o dość przeciętnej sylwetce. Mam dobrego przyjaciela Maćka. Znamy się o przedszkola. Maciej jest nieznacznie ode mnie niższy i bardzo szczupły. Od 1,5 roku spotyka się z Arkiem, mega przystojnym blondynem. Często spędzamy razem czas, jednak nasza znajomość nigdy nie miała podłoża seksualnego. Przynajmniej do tego czasu….

Po 1,5 roku bycia razem Maciej i Arek postanowili razem zamieszkać. Dostali kredyt, znaleźli fajne mieszkanko z dwa pokoikami oraz salonem z aneksem kuchennym. Pomagałem im z przeprowadzką, a potem urządzili miniparapetówkę. Zaprosili mnie w piątek na 20.

Wyrobiłem się dość szybko, a że mi się nudziło, postanowiłem wpaść szybciej. Przed 19, już byłem na miejscu. Kupiłem im planszówkę i litrowego Jacka z dwoma szklankami. Stwierdziłem, że to dobry prezent, a wiedziałem, że w planszówkę będziemy często grać.

Zapukałem i po chwili otworzył mi Arek. Miał na sobie czarne, dopasowane spodnie. Nie miał koszulki, więc mogłem podziwiać jego nagi tors. Aż mi się ciepło zrobiło. Prawdę mówiąc dawno nic nie było u mnie jeśli chodzi o seks, więc ten widok na mnie podziałał.

-Oo już jesteś.

-Tak, nudziło mi się. Mam nadzieję, że nie jesteś zły?

-Nie, spoko. Maciej jest w pracy. Wróci za niecałą godzinkę.

-Okey. Tu mam coś dla was, przyda się na nowym mieszkanku.

-Dzięki.

Poszliśmy do salonu.

-Coś do picia?

-Nie poczekamy na Maćka?

-Jak wypijemy drinka czy dwa bez niego się nic nie stanie chyba.

-Racja.

Arek poszedł do kuchni, a ja nie mogłem oderwać od niego wzroku. Gdy się na tym przyłapałem, szybko się opamiętałem. 

Piliśmy pomału drinka, gadając sobie.

-Pójdę założyć koszulkę.

-Ok.

-Wiesz co, chyba nie widziałeś sypialni ? Chodź, pokażę ci.

-No nie widziałem.

Poszliśmy do sypialni, rzeczywiście była już wykończona. Wyglądała obłędnie w odcieniach czerni i czerwieni z wielkim łóżkiem, które mogłoby spokojnie zmieścić z 4-5 osób. A całą robotę robimy do tego białe meble.

-Zajebisty efekt. Fantastycznie.

-Dzięki.

-Na tym łóżku można by orgię urządzić- zaśmiałem się.

-Pewnie tak. I jest bardzo wygodne.

Mówiąc to usiadł na skraju łóżka.

-Sam sprawdź- powiedział, klepiąc miejsce obok siebie.

Usiadłem, łózko naprawdę było wygodne.

-Rzeczywiście, jest w chuj wygodne.

Arek wsunął się na łóżko, oparł głowę o poduszki i zamknął oczy. Widać było, że się relaksuje. Wskoczyłem na łóżko i spojrzałem na niego. Na jego nagą, umięśnioną klatkę powoli opadającą i wznoszącą się w rytm jego oddechu. Na czarne, lekko obcisłe spodnie, które opinały się na jego umięśnionego nogi. Na krocze, które skrywało jego najsłodszy owoc. Zawsze się zastanawiałem co tam może ukrywać.

Nie wiem czemu to zrobiłem. Naprawdę nie wiem, czy po prostu puściły mi hamulce, czy to coś innego. Przysunąłem się do niego bliżej. Bez żadnego ostrzeżenia zacząłem całować jego nagi brzuch. Arek westchnął cicho, gdy moje usta pieściły jego sześciopak. Moja ręka zaczęła wędrówkę od jego uda powoli w stronę krocza. Jego, już twardy penis, odznaczał się w ciasnych spodniach. Widać było, że chłopak ma się czym chwalić. Gdy położyłem na nim swoją dłoń i zacząłem go masować, Arek ponownie westchnął. Zatraciliśmy się w tej chwili, w tej pieszczocie. Zapomnieliśmy o świecie, zapomnieliśmy o Maćku. Oderwałem usta od jego boskiego brzucha i przyłożyłem głowę do jego krocza. Pocałowałem jego skarb przez materiał spodni. Jego fiut prężył się radośnie w odpowiedzi.

Sięgnąłem ręką do rozporka. Delikatnie go rozpiąłem i odpiąłem guzik jego spodni. Wtedy poczułem jego dotyk. Złapał moje rękę w swoją.

-Co ty robisz?- spytał, w chwili gdy zrozumiał co robimy. Że posuwamy się za daleko.

-Przepraszam- powiedziałem, jednak nie przestawałem go pieścić. Moja dłoń nadal masowała jego nabrzmiałego kutasa.

-Nie powinniśmy tego robić- powiedział, puszczając moją rękę i pozwalając mi dalej działać.

-Wiem, nie powinniśmy- potwierdziłem, gdy delikatnie zsuwałem jego spodnie w dół.

-Maciej by był zły- powiedział, unosząc delikatnie biodra, by ułatwić mi zdejmowanie jego ubrań. Zsunąłem jego spodnie do kolan, co nie było łatwe ze względu na to, że były bardzo obcisłe. Uwolniłem jego wielkiego twardego kutasa z czerwonych bokserek. Miał jakieś 20 cm, a przez jego długość biegły podniecające żyły.

-Zdecydowanie by był zły- potwierdziłem, zanim wziąłem jego kutasa do ust.

-Kurwa- westchnął z rozkoszą. W tym momencie obaj wiedzieliśmy dwie rzeczy. Że puściły nam wszelkie hamulce, oraz, że Maciej się o tym nie dowie.

Polerowałem jego kutasa zawzięcie, z namiętnością. Zachłannie brałem go w swoje gardło. Arek wzdychał i jęczał z rozkoszy. Wsuwał swojego kutasa głęboko w moje gardło. Złapał mnie za głowę, próbując dopchać najwięcej swojego fiuta. Jednak przy 2/3 długości był problem. Oderwałem się na chwilę,  żeby zaczerpnąć trochę oddechu. Arek złapał mnie i przysunął do siebie. Wtedy obdarzył mnie pocałunkiem. Muszę przyznać, że całował naprawdę zajebiście. Pocałowałem jego zajebisty tors i wróciłem do jego kutasa. Ssałem go zawzięcie, śliniąc go obficie. Najpierw kawałek, po chwili połowę. Wyjąłem go z ust, by chwilę popieścić jego jajka. Arkowi pomysł się bardzo spodobał, aż mruczał jak kot. Po chwili takiej pieszczoty wróciłem do jego boskiego fiuta. Znowu używałem śliny. I znowu stopniowo brałem kolejne centymetry. Powoli, stopniowo z przerwami. Aż poczułem, że to koniec. Moje wargi dotknęły jego łona, a jego kutas był cały w mojej buzi. Wyjąłem go i zanurzyłem na całą długość kilkukrotnie. Za którymś razem, Arek przytrzymał moją głowę, żebym nie mógł jej cofnąć. Dał mi kilka sekund i zaczął ruchać moje gardło. Jebał mnie tak z półtora minuty, zanim zaczęło brakować mi powietrza. Siedziałem tak dysząc ciężko. Kutas Arka ociekał moją śliną. Mój był twardy na maksa, nadal w spodniach. I wtedy …. usłyszeliśmy domofon.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry