Byłem podniecony jak nigdy dotąd. Moje 23 centymetry były sztywne do granic możliwości. Kutas stał mi do tego stopnia, że ograniczający go materiał sprawiał mu ból. Musiałem go uwolnić. Zsunąłem dresy, a mój kutas wyskoczył. Miałem wrażenie jakby z tego podniecenia urósł o dodatkowe 2 cm. I ewidentnie domagał się uwagi.
Jednak teraz nie był na to czas. Teraz musiałem dać przyjemność Szymkowi. Ssałem jeszcze chwilę tego kutasa w w akompaniamencie głośny jęków brata. Zsunąłem się niżej do jego jąder. Jednak tym razem moim celem był jego otworek. Dałem znak, żeby ułatwił mi do niego dostęp. Co zresztą ochoczo uczynił. Odchyliłem jego pośladki i zacząłem lizać ten otworek. Jęki Szymka znowu przybrały na sile. Lizałem jego dziurkę, wwiercałem mój mokry język do środka, śliniąc ją. Moje ręce w tym czasie macały i gniotły jego pośladki. Raz czy dwa dałem mu słodkiego klapsa.
-Teraz moja kolej- powiedział Szymek.
Chętnie się na to zgodziłem. Szymek wstał, robiąc mi miejsce. Położyłem się na jego łóżku, a on zajął miejsce między moimi nogami. Zaczął ssać moje 23 cm, a ja zacząłem odpływać. Mój brat naprawdę był w tym najlepszy. Całował moje uda, lizał pachwiny. Doprowadzał na skraj szaleństwa. Połykał mojego kutasa tak głęboko, jak żadna dziewczyna nie potrafiła. W momencie gdy wziął całego czułem się jak w niebie. Potrzymał go chwilę nabrał powietrza i znowu połknął całe 23 centymetry. Zaczął poruszać w przód i w tył, ale znowu zabrakło mu powietrza. Jednak się nie poddawał. Po kilku próbach udawało mi się wytrzymać blisko minuty. Byłem pod wrażeniem jego umiejętności i zaangażowania. Jego poświęcenia, żeby dać mi najwięcej jak się da. W pewnym momencie czuwałem, że osiągnąłem apogeum. Docisnąłem ręką jego głowę i strzeliłem ładunkiem lepkiej substancji głęboko w jego gardło. Było tego sporo. Nie pamiętam, żebym prędzej miał tak intensywny i obfity orgazm. Drżałem, próbując złapać oddech. Dobrą chwilę zajęło mi dojście do siebie po tym orgaźmie. Wtedy zauważyłem smutek na twarzy Szymka.
-Co jest brat?
-Nic, tylko …
-Tylko co?
-Liczyłem na to, że odwiedzisz również mój tyłeczek.
-Odwiedzę. Noc się dopiero zaczyna. A ja mam duże potrzeby. Za chwilę mój kutas będzie gotów na więcej.
Szymek uśmiechnął się. Przyciągnąłem go do siebie i pocałowałem.
Leżeliśmy chwilkę, gadając. Nasze dłonie błądziły po naszych ciałach. Pieściły delikatnie zakamarki. Po dłuższej chwili mój sprzęt był znowu gotowy do akcji. Szymek to zauważył. Zaczął pieścić ręką moje uda i ugniatać jajka. W końcu złapał penisa u podstawy. Jego palce pieściły go, delikatnie łaskocząc. Chwycił go mocniej i zaczął walić mi konia. Jednocześnie jego usta znalazły moje. Czułem, że jest spragniony i wygłodniały mojego wielkiego kutasa. I oddałem mu go, oddałem siebie w całości. W tej chwili liczyliśmy się tylko my, tylko nasze ciała, nagie i gorące. Oraz dwa penisy, wielkie, twarde, pulsujące. Połączone nie tylko genetycznie, ale też wzajemnym pożądaniem. Szymek położył się na mnie. Nasze rozpalone ciała przyległy do siebie jakby były jednością. Nasze penisy znalazły się i ocierały o siebie nawzajem, produkując wilgotne soki. Złapałem Szymka za pośladki, mnąc je, zgniatając, pieszcząc. Uniosłem go lekko do góry, a mój penis wśliznął się między pośladki. Drażnił jego dziurkę, zapowiadając późniejszą rozkosz. Braciszek wił się, a penis obijał się o jego dupę i jajka. Pochylił się, a nasze usta ponownie zatopiły się w namiętnym pocałunku. Szymek kręcił dupą wokół mojego kutasa. Pragnął, żebym go w niej zanurzył. Ale nie mogłem tego zrobić, jeszcze nie. Nie był gotowy, nie chciałem sprawić mu bólu tym gigantem. Powiedziałem mu o tym. Szymek odwrócił się, nastawiając otworek do lizania. Sam zaczął ssać mojego kutasa. Szybko nabierał wprawy i już po krótkiej chwili łykał całego. Zdecydowanie pomogła mu pozycja, dzięki której moje 23 cm wchodziły głęboko w jego gardło. Zacząłem kręcić palcem wokół jego otworku. Delikatny nacisk pierwszego palca. wszedł bez problemu. Przy drugim było trudniej, musiałem dołożyć więcej śliny. Włożenie trzeciego palca sprawiło mi sporo problemu i kosztowało sporo czasu. Tymczasem braciak ssał mojego kutasa. Łykał całego i trzymaj w buzi dopóki go nie napinało. Musiałem się pilnować, żeby znowu nie trysnąć. Szymek by był zły. Pozwalam mu usiąść na nim. Nie jest to pozycja, której chcę. Ale przy takim rozmiarze jest idealna na początek. Szymek nadziewa się swoim tempem, aż po ostatni centymetr. Chwila przerwy i zaczyna po nim skakać. Widzę radość na jego twarzy gdy kutas zanurza się i opuszcza jego odbyt. Gdy przyzwyczaja się do mojego rozmiaru zmieniam pozycję. Szymek kładzie się na brzuchu, wypinając lekko tyłeczek. Mruczę lekko i zanurzam się w nim szybko, jednym ruchem. Szymek pisnął, ale zatkałem mu usta pocałunkiem. Dałem mu chwilę i zacząłem się bardzo delikatnie ruszać w przód i w tył. Całowałem jego bark, od czasu do czasu leciutko go przygryzając. Brat leciutko pojękiwał. Stopniowo przyśpieszałem ruchy, aż osiągnąłem bardzo szybkie tempo. Jęki Szymona też stawały się coraz głośniejsze. Znowu zwolniłem, aż się zatrzymałem. Wtedy wysunąłem całego penisa i wbiłem go szybko po całej długości. Raz, drugi, trzeci. Za każdym razem powodowało to głośny jęk rozkoszy Szymka. Znowu ruchałem po powoli, stopniowo zwiększając tempo. Szymek nie wytrzymał tego podniecania, tej fali rozkoszy rozchodzącej się od tyłka po całym jego ciele. Spuścił się, zalewając łóżko.
-Tryśnij we mnie.
-Jesteś pewien?
-Tak, zapłodnij mnie.
Ruchałem go szybko. Penis zanurzał się w jego ciasnej dupce. Poczułem zbliżający się koniec. Jeszcze chwila, kilka ostatnich ruchów. I finisz… Ładunki mojej spermy wlewają się w ciasny tyłek mojego brata. Mój kutas pulsuje, a jego tyłeczek opina się wokół niego. Dyszę ciężko, próbując dojść do siebie.
-Dziękuje- wyszeptał Szymek.
-To ja dziękuję- odpowiedziałem.- Że pokazałeś mi prawdziwą radość z seksu.
-Polecam się- mówi z nadzieją w głosie.
-Chętnie skorzystam- odpowiadam i posyłam mu uśmiech.
-Chyba zerwę z Aśką.
-Czemu?
-Wolę ciebie.
-Jesteśmy braćmi.
-Przed chwilą ci to nie przeszkadzało.
-Nie rezygnuj dla mnie ze szczęścia. Ułóż sobie życie z Aśką. A jeśli chodzi o seks, nie musimy z niego rezygnować. To będzie nasza braterska więź, nasza tajemnica. Poza tym ja też planuje znaleźć sobie chłopaka.
-Czuję się zazdrosny.
-Nie ma potrzeby. Twój kutas zawsze będzie widziany w moich ustach i dupce, braciszku.
Pocałowaliśmy się.
Koniec.
